- Zgadzam się. - uśmiechnąłem się lekko. - To... może wejdziemy do środka. - zaproponowałam.
Dziewczyna jedynie skinęła głową, wzięła swój plecak z bagażnika, zamknąłem go i weszliśmy do środka. Weszliśmy po schodach do góry, weszliśmy do pokoju, którego Alison przygotowywała od kilku miesięcy. Dziewczyna podziękowała i zaczęła się rozpakowywać, a ja poszedłem do siebie, od razu przywitały mnie trzy psy które rano tak twardo spały, że nawet nie zauważyły kiedy wyszedłem.
- Cześć śpiochy. - uśmiechnąłem się głaszcząc każdego kolejno.
Nasypałem im do misek jedzenia i wymieniłem wodę, a sam pochowałem pranie które gosposia zostawiła na moim łóżku.
Wyszedłem po jakiejś godzinie, psy poleciały na dwór, a ja zapukałem do drzwi od pokoju dziewczyny.
- Słyszałem że już cię oprowadzili, po domu, na zewnątrz też wszystko widziałaś? - spytałem.
- Nie, tylko dom. - odpowiedziała cicho.
- Jeździłaś kiedyś konno? - zadałem kolejne pytanie.
- Kilka razy się zdarzyło, niestety później nie miałam takiej możliwości, a szkoda. - wzruszyła lekko ramionami.
- To chodź, coś ci pokażę. - uśmiechnąłem się.
Dziewczyna skinęła głową i odwzajemniła uśmiech, zeszliśmy na dół kierując się w stronę stajni.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz